Nazwy pierwiastków

Chociaż Wszechświat jest tak ogromny, że nie sposób ogarnąć go umysłem to cała widoczna materia składa się z drobin, które są do siebie podobne. Nie zagłębiając się w fizykę czy chemię kwantową, z tej zupy drobin obdarzonych masą i/lub energią wyłaniają się większe „jednorodne elementy” zwane atomami. Jak pisze Tomasz Brunicki w swoim artykule ludzie od wieków starali się w jakiś zrozumiały sposób usystematyzować owe podstawowe składniki materii. Te, które mają takie same właściwości nazwali pierwiastkami. Ale w jaki sposób nazywać poszczególne pierwiastki nie było oczywiste. Niektórzy naukowcy chcieli wdrożyć odpowiednie rozporządzenia, ale nie spotkały się one z akceptacją. Nomenklatura pierwiastków była powodem wielu kłótni i sporów i do dziś wiele centrów badawczych rywalizuje z sobą by odkryć kolejne pierwiastki lub ich właściwości i zapisać swój wkład na tablicę Mendelejewa (układ okresowy pierwiastków). Odkrywca m prawo nadać mu nazwę wg swojego uznania przy czym ma być to nazwa moralnie poprawna (nieobraźliwa i niewulgarna).

Nazwy pierwiastków tworzących dzisiejszy układ okresowy można podzielić na kilka głównych grup tematycznych. Prawie każda nazwa pierwiastka ma ciekawą genezę. Wiele związanych jest z odkrywcą. Każdy z nich chciał pod taką postacią upamiętnić miejsce bądź wybitną postać nauki. Chemiczna nomenklatura nie ustrzegła się przed dwuznacznością. Na przykład, gal został nazwany przez jego odkrywcę Francois Lecoq de Boisbaudrana od Galii. Niektórzy doszukują się tu pewnego ukrytego znaczenia. Gallus po łacinie to kogut, a po francusku właśnie Le Coq. Trudno powiedzieć, czy to zamierzony żart, czy tylko zwykły przypadek. Nie obyło się także bez błędów, które do dziś są akceptowane i nie ma najmniejszego sensu ich korygować. I tak, w 1777 roku, kiedy Lavoisier odkrył tlen, był święcie przekonany, że jest on elementarnym składnikiem każdego kwasu. Dziś wiemy, że się mylił, jednak nazwa, oxygen pochodząca z greckiego oxys, czyli kwasowy, pozostała.

Gdy spojrzymy na symbole pierwiastków, to dużą grupę stanowią te, których nazwa pochodzi z języka łacińskiego, bo znane były już w starożytności: Fe , Cu, Ag, Au, Hg, Pb, Sn, C, As, Sb, S.

I tak, żelazo – z łacińskiego ferrum od firmus, oznacza coś mocnego. Miedź była wydobywana w dużych ilościach na wyspie Cypr, stąd: cuprum. Srebro zostało ochrzczone przez alchemików Diną lub Luną. Przyporządkowali mu symbol sierpa księżyca. Dzisiejsza nazwa wywodzi się natomiast od łacińskiego argentum, które z kolei zapożyczono z sanskryckiego agranta – jasny, biały. Dało ono także miano rtęci, przypominającej je, ale będącej w stanie ciekłym w warunkach normalnych. Mamy więc: hydrargyrum, czyli płynne srebro. Złoto i cynk (odkryty w VIII w.n.e.) to łacińskie słowa: aurora – jutrzenka, zorza polarna i zincum – bielmo, biały. Obydwa metale zawdzięczają swe określenia kolorom. Droga biżuteria ma piękny, żółty kolor, a cynkowa blaszka – biały z lekkim niebieskim odcieniem. Cyna znana była już Egipcjanom; uznawali ją za odmianę ołowiu. Dopiero Rzymianie zaczęli je rozróżniać. Z łac. stannum (cyna), wywodzące się z sanskryckiego stas (stały). Dała ona początek nazwie ołowiu – od słów plumbum nigrum, czyli czarna cyna. Węgiel – najważniejszy składnik życia rozpoznawany jest od tysiącleci i otrzymał określenie z łac. carbo – węgiel drzewny. Kolejne dwa pierwiastki, arsen i antymon, wyłamują się z tej grupy. Źródłosłów to w tym przypadku język grecki. Pierwszy od arsenikon (łac. arsenicum), a więc – silny, bojowy oraz drugi od anti (anty-) i monos (pojedynczy). Siarka – bezpośrednio z sanskrytu: sira – jasnożółty.

Wnikliwi badacze o odkryciu nowego pierwiastka odkryli po próbach empirycznych, które wykonali z pomocą swoich zmysłów. Ze względu na rzucające się w oczy właściwości, nieraz zdarzało się określać elementy tablicy Mendelejewa od barwy i zapachu. Najlepszymi przykładami są chlor i jod. Pierwszy pochodzi z greckiego chloros – zielony. W warunkach normalnych jest żółto-zielonym gazem o ostrym zapachu. Drugi natomiast z greckiego ioeides – fioletowy, ponieważ jego toksyczne opary mają barwę fioletowo-czerwoną. Jak zawsze, od reguły są wyjątki. Na przykład, rubid pochodzi od łacińskiego słowa rubidius czerwony. Próżno jednak dopatrywać się gdziekolwiek czerwonego zabarwienia w miękkim, szaro-srebrzystym metalu. Nazwę zawdzięcza temu, że jego związki spalając się, intensywnie świecą. Podobnie swoje miano otrzymał tal. Z łac. thallos to zielona gałązka. Substancje, w skład których wchodzi, utleniają się, emitując światło o takim właśnie kolorze. Innym członkiem tej grupy jest wanad. Powtórnie odkryty w 1831 r. (w 1801 r. wyodrębniony przez A.M del Rio w Mexico City) przez Szweda N.G. Selfstroma został nazwany tak od skandynawskiej bogini piękna – Vanadii. Tworzy on związki, które mienią się wszystkimi odcieniami tęczy. Podobnie zauroczony był Louis Nicolas Vauquelini po otrzymaniu chromu w 1797 r.. Uczony ochrzcił go od łacińskiego chroma – barwa, widząc, jaką paletę tworzy, zależnie od jego sąsiadów. Warto wspomnieć, że to właśnie temu pierwiastkowi zawdzięczamy piękny wygląd szlachetnych i półszlachetnych kamieni. Pochodne rodu nie są już tak efektowne, ale jego nazwa związana jest z najpiękniejszym kwiatem – różą (z gr. rhodon); sole wykazują szkarłatne zabarwienie.

Weźmy teraz pod uwagę specyficzny zapach. Od dawna stanowi on jeden z najlepszych sposobów na rozróżnianie substancji. Za najbardziej trafny przykład zawdzięczający swą nazwę nieprzyjemnemu smrodowi można uznać brom, z gr. bromos – fetor. To jeden z dwóch pierwiastków, który w warunkach normalnych pozostaje pod postacią cieczy. Trujący, łatwo paruje, kolor czerwonobrunatny. Ostrzegam przed jego wąchaniem, gdyż powoduje to ostre zapalenie błon śluzowych. Innym „śmierdziuchem” jest ciężki osm, z greckiego osme – smród. W tym miejscu za „nieświeże właściwości” odpowiada lotny czterotlenek osmu, wydzielający się na powierzchni tego metalu.

Poważna grupy tematyczna pierwiastków w układzie okresowym związana jest z miejscem ich występowania. Odkrycie minerałów strontu w XVIII wieku zapewniło szkockiemu miasteczku Strontian nieśmiertelność na tablicy Mendelejewa. Oczywistymi przykładami zapożyczeń z krain geograficznych jest europ, ameryk oraz Polon. Kolejnymi, łatwymi do odgadnięcia, frans (Francja), german (Niemcy) oraz skand (Skandynawia). Z troszkę trudniejszym przypadkiem mamy do czynienia przy rutenie. Określenie pochodzi z łacińskiego Ruthenia, czyli Rosja, ponieważ został on odkryty przez rosyjskiego chemika Karola Klausa w 1844 r.. Berkel i kaliforn świadczą o udziale naukowców z uniwersytetu Berkeley w uzyskaniu ciężkich transuranowców. Niektóre nazwy miast mogą być zaszyfrowane i na pierwszy rzut oka trudno domyślić się, że właśnie o nie chodzi. Na przykład, duński fizyk Niels Bohr przewidział, że hafn będzie miał praktycznie takie same właściwości, jak będący w tej samej grupie cyrkon. Dzięki jego wyliczeniom, węgierskiemu chemikowi Georgowi von Hevesy’emu i holenderskiemu fizykowi Dirkowi Costerze, udało się w 1923 roku wyodrębnić go z rudy cyrkonu. Na cześć Bohra ochrzczono ten pierwiastek od Kopenhagi (z łac. Hafnia). Podobne historie wiążą się holmem i lutetem. Pierwszy lantanowiec wziął swą nazwę od Sztokholmu (z łac. Holmia), a drugi od miasta Lutetia (starożytna nazwa Paryża). Rekordzistą pod względem użyczeń jest małe miasteczko Ytterbyn (Szwecja). Itr, erb, terb, iterb – zawdzięczamy je właśnie temu bogatemu w rzadkie składniki rejonowi.

Ostatnim już etapem naszej krótkiej wędrówki są pierwiastki biorące nazwy od bóstw, postaci fantastycznych. I tak, w mitologii greckiej odnajdujemy Tytana, jedno z dzieci Ziemi i Nieba – Gai i Uranosa. Promet pochodzi od imienia zbawcy ludzi, Prometeusza, tor od nordyckiego boga Thora, władcy burz i piorunów, którego można podziwiać w filmie i komiksach. Na szczególną uwagę powinny zasłużyć nikiel i kobalt. O ile w tym drugim przypadku sprawa jest dość jasna, to w pierwszym istnieją dwie sprzeczne wersje. Jedne źródła podają, że jego określenie wywodzimy z niemieckiego kupfernickel, czyli po polsku „fałszywa miedź”. Inne, że od imienia germańskiego gnoma: Nickel. Pozostawię tą kwestię otwartą, gdyż nie zdołałem odszukać jednoznacznej odpowiedzi. Kobalt, jak niektórzy mogli się już domyślić, także od gnomiego imienia: Kobolda.

Pierwiastki o liczbach atomowych wyższych niż 92 określa się nazwą „transuranowce”, czyli „położone za uranem”, nie występują na Ziemi (podejrzewa się, że śladowe ilości plutonu 94 mogły powstać w naturalnych szeregach promieniotwórczych). Za pomocą kontrolowanych reakcji termojądrowych jesteśmy w stanie w warunkach laboratoryjnych uzyskać na milionowe części sekundy pierwiastki o liczbie atomowej większej niż 110. Być może są one powszechne w jądrach supermasywnych gwiazd. W trakcie wybuchu supernowych mogą powstawać jeszcze cięższe jądra pierwiastków, lecz są to tajemnice, które wciąż czekają na odkrycie.

Literatura

Tomasz Brunicki, http://www.nauka.gildia.pl/publicystyka/skad_sie_biora_nazwy_pierwiastkow

Witold Mizerski, Tablice chemiczne, Wydawnictwo Adamantan 2001

Autor: Łukasz Wyka